Najgorszy dzień podczas całej wyprawy. Nie ma co opisywać. Cały dzień leje deszcz. Jakimś cudem pokonujemy te 46 kilometrów. Dziś zrobiłem 5 (słownie: pięć) zdjęć - dwa na polu kempingowym i trzy podczas przymusowego postoju (jak pech to pech) kiedy podnieśli nam most zwodzony. Mijamy z żalem bo bez zwiedzania miasta Nykobing Falster i Sakskobing. W Nykobing przejeżdżając przez wspomniany wcześniej most opuściliśmy wyspę Falster a wjechaliśmy na trzecią co do wielkości duńską wyspę - Lolland.
        Całkowicie przemoczeni docieramy do Maribo i od razu kierujemy się na pole kempingowe, żeby móc wziąć gorący prysznic. Nigdy w życiu nie wylałem na siebie tyle ciepłej wody co tego dnia;)